środa, 31 stycznia 2018

Urzędowe zmiany

Designed by Freepik

Nowy Rok przyniósł mi zmiany, których tak naprawdę sama nie spodziewałam się. Co prawda nic nie działo się bez mojego udziału i poza mną, jednak wynik był dla mnie zaskakujący. 

W ciągu ostatnich dwóch tygodni moje życie zmieniło się jak w kalejdoskopie. Po dwóch miesiącach spokojnego życia w domowym zaciszu, z perspektywą na jego dalszy ciąg, rzutem na taśmę od 17 stycznia rozpoczęłam pracę. 

Jeszcze nigdy nie brałam udziału w tak szybkim procesie rekrutacyjnym. W piątek dostarczyłam niezbędne dokumenty, w poniedziałek odebrałam telefon z zaproszeniem na wizytę w środę, w środę rozmowa, w czwartek telefon z propozycją pracy, w poniedziałek niezbędne badania i ... Równy tydzień od rozmowy kwalifikacyjnej już rozpoczęłam pracę. 

Jak dla mnie było to tempo ekspresowe. Nie żebym się nie cieszyła z obrotu sprawy. Choć momentami włącza mi się malkontentstwo.  Niby zawsze chciałam pracę, którą będę kończyła maksymalnie o 16:00. Teraz pracuję do 15:30. Super. Tylko w tych moich marzeniach nie myślałam nigdy o tym, że kij ma dwa końce. Świetnie jest kończyć pracę tak wcześnie. Jest tylko jeden mały szkopuł, a mianowicie pora o której muszę wstać. Mój budzik dzwoni o 05:45. Toż to środek nocy. Jestem osobą, która żeby funkcjonować musi być wyspana. Póki co tak nie jest. Rano ledwo zwlekam się z łóżka. Gdy patrzę w lustro bardziej przypominam zombi, niż elegancką żonę, mamę czy urzędniczkę. Tak, bo teraz jestem urzędnikiem państwowym. Tego jeszcze Ci nie zdradziłam. Wracając jednak do wczesnych pobudek. To właśnie one sprawiają, że zamiast cieszyć się z tego, że znalazłam pracę włącza mi się marudzenie. Jak to Artur mówi "takiej to nie dogodzisz". 

No ale nic, koniec narzekania. Zakasuję rękawy mojej śnieżnobiałej koszuli i biorę się do pracy. Mam tylko nadzieję, że przez to wszystko moje wielkie plany związane z naszym wirtualnym domem znów nie ucierpią. Ogarnę się z tematem i postaram się zorganizować wszystko tak, żeby praca, pasja i rodzina, a zwłaszcza ona, na tym wszystkim nie ucierpiały. 

Postaram się dzielić z Tobą na bieżąco tym, jak sobie z tym wszystkim radzę. Póki co padam na pyszczek. Jednak nie poddam się tak łatwo. W weekend naładuję bateryjki i znów będę jak nowonarodzona. 

Etykiety:

czwartek, 11 stycznia 2018

Noworoczny koncert prezydencki


Ostatni weekend mieliśmy wypełniony w pełni. W sobotę wybraliśmy się na małe zakupy do Designer Outlet, który znajduje się w okolicach Berlina. Krótką relację z tej wycieczki możecie zobaczyć klikając tutaj. W niedzielę spotkaliśmy się z chrzestnymi Kubusia. Bardzo miło spędziliśmy niedzielne popołudnie. Kubuś świetnie bawił się ze swoją przyszywaną siostrzyczką, młodszą od niego o pół roku. Aż miło było patrzeć na te dwa nasze szkraby.



Dla nas jednak weekendowe atrakcje zaczęły się już w piątkowy wieczór, który spędziliśmy w filharmonii. Wybraliśmy się na koncert i to nie byle jaki, bo prezydencki. Ciekawi byliśmy jak takie wydarzenie wygląda. Co prawda o bilety nie było łatwo, ale udało się. 



Jak tylko weszłam do gmachu filharmonii od razu było czuć podniosłą atmosferę. Niemal wszyscy ubrani byli bardzo elegancko i odświętnie. My, z naszymi outfit'ami dobrze wpisaliśmy się w dress code tego wieczoru. Choć niewiele Pań wystąpiło tak jak ja w czerwieni. Przez co mogłam trochę rzucać się w oczy. Jednak wydaje mi się, że decydując się na tę sukienkę trafiłam w punkt. 

Zanim weszliśmy do sali koncertowej zostaliśmy przywitani uściskiem dłoni przez parę prezydencką oraz Panią dyrektor Filharmonii Szczecińskiej. Takie powitanie gości przez gospodarzy wieczoru uważam, za niezwykle miły gest. 

Sam koncert również był wyjątkowy. Maestro Rune Bergmann, który jest dyrektorem artystycznym i pierwszym dyrygentem Filharmonii im Mieczysława Karłowicza w Szczecinie przygotował bardzo ciekawy program, podzielony na dwie części. 

Źródło: https://www.facebook.com/FilharmoniaSZN/photos/a.1245237712242663.1073742106.260361397396971/1245238255575942/?type=3&theater
Na wstępie Orkiestra Symfoniczna Filharmonii im. M. Karłowicza w Szczecinie pod batutą Bergmann'a zagrała dwa utwory które pochodzą z Norwegii. Wybór ten, może zdziwić niejedną osobę, jednak wszystko staje się jasne gdy powiem, że to właśnie z tego kraju skandynawskiego pochodzi maestro Rune Bergmann. Pierwszy utwór "Velcomne med aera", tj. "Powitanie z szacunkiem" był  pełen melancholii, jak sam jego nazwa wskazuje świetnie nadawał się na rozpoczęcie koncertu. Drugi natomiast Norsk Kunsstnerkarneval op. 14, był żywy, aż chciałoby się zatańczyć do niego na sali balowej, nie ma jednak co się dziwić, utwór ten był stworzony właśnie z myślą o doskonałej zabawie podczas karnawału. 

Źródło: https://www.facebook.com/FilharmoniaSZN/photos/a.1245237712242663.1073742106.260361397396971/1245238005575967/?type=3&theater
Kolejne 15 minut przeznaczone było na koncert na trąbkę, którego solistą był Ole Edvard Antonsen, światowej sławy trębacz również pochodzący z Norwegii. Przepiękne brzmienia trąbki uzupełniane przez szczecińską orkiestrę słuchało się niemal z zapartym tchem. Aż miło było patrzeć jak Ole Antonsen wczuwał się podczas gry dla nas. Na zakończenie pierwszej części został odegrany chyba wszystkim dobrze znany Polonez z muzyki do filmu "Pan Tadeusz". Obydwoje z Arturem uwielbiamy ten utwór. Usłyszeć ten utwór wykonywany na żywo w sali koncertowej, to niezapomniane wspomnienie.

Źródło: https://www.facebook.com/FilharmoniaSZN/photos/a.1245237712242663.1073742106.260361397396971/1245238335575934/?type=3&theater
Po wysłuchaniu pierwszej części na scenie pojawiła się Pani Dorota Serwa (dyrektor filharmonii) wraz z Panem Piotrem Krzystkiem (Prezydent Miasta Szczecin). Podziękowali za wspaniały zeszły rok i złożyli życzenia na rok 2018. Życzenia od Prezydenta możecie odsłuchać tutaj w relacji Pani Małgorzaty Frymus przygotowanej dla Radia Szczecin. Po krótkim wystąpieniu wszyscy zostali zaproszeni na lampkę szampana i mały poczęstunek. 

Źródło: https://www.facebook.com/FilharmoniaSZN/photos/a.1245237712242663.1073742106.260361397396971/1245238328909268/?type=3&theater
Druga część koncertu rozpoczęła się od koncertu na trąbkę. Uwielbiam brzmienie tego instrumentu. Mogłabym słuchać godzinami utworów wykonywanych na trąbce. Tylko zamknąć oczy i zanurzyć się w tej muzyce. Po krótkim wstępie nadeszła pora na "Dziadka do orzechów", którego dźwięki wybrzmiewały przez 23 minuty. Muszę Ci powiedzieć, że aż wstyd się przyznać, że nawet nie wiedziałam, że niektóre odegrane utwory pochodzą właśnie z tej opery. Ta część koncertu sprawiła mi wiele radości i wywołała uśmiech na mojej twarzy. Po tych pozytywnych dźwiękach przyszła kolejna na nieco spokojniejszy utwór skomponowany przez Ole Antonsen'a. Niezwykle romantyczny utwór, poruszający, wzruszający prawie, że do łez. Sama jego nazwa "Reflections" bardzo dużo mówi o tym utworze. Ostatnim utworem drugiej części była wariacja na temat pieśni napoleońskiej L. Denzy "Finiculi, funicula". Ten 5 minutowy utwór bardzo dobrze przeniósł nas w czasie do czasów napoleońskich przywołując dobrze znane dźwięki kojarzące się z tymi czasami.

Cały koncert wszystkim zebranym bardzo przypadł do gustu. Brawom nie było końca. Nie obyło się bez niespodzianek. Na zakończenie sam maestro Rune Bergmann zagrał dla nas na trąbce, oczywiście w towarzystwie Ole Antonsen'a i jeszcze jednego trębacza. Gra stworzonego trio, wywołała uśmiech na niejednej twarzy.
















Bardzo podobał nam się Noworoczny koncert prezydencki. Mamy nadzieję, że również za rok uda nam się wziąć w nim udział. Dodał on nam dużo pozytywnej energii na nadchodzący rok. Teraz pełni pomysłów możemy spokojnie wejść w ten nowy 2018.

Etykiety: ,

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Wydrukuj kalendarz na 2018 rok

Jednym z planów na ten rok, było to żeby na blogu pojawiały się materiały, które będziesz mogła wydrukować i wykorzystać je. Ja uwielbiam takie rzeczy u innych dziewczyn, których blogi odwiedzam. Dlatego uznałam, że będzie to fajny pomysł, żeby takie coś pojawiło się i u nas. Mam nadzieję, że spodoba Ci się taki pomysł. 

Czytaj więcej

Etykiety: ,

piątek, 5 stycznia 2018

Jak wycisnąć z pracodawcy tyle wolnego ile się da?

Początek roku to doskonały moment do tego żeby chwycić za kalendarz i zaplanować kiedy weźmiemy dni wolne w pracy. Co prawda ja na chwilę obecną nie mam takiego problemu, bo pod koniec roku zasiliłam grono bezrobotnych i znów stałam się House Menager'ką. Jednak jako dobra żona, odrobiłam tą pracę domową za mojego mężulka i sprawdziłam na jakie dni powinien wypisać wnioski urlopowe, żeby mógł spędzić z nami jak najwięcej wolnego czasu. Kto nie lubi długich weekendów, podczas których można oddać się błogiemu lenistwu, spędzić czas z najbliższymi czy wybrać się na jakiś wypad. 

Czytaj więcej

Etykiety: ,

czwartek, 4 stycznia 2018

Na premierę do kina - 05.01.2018


Wraz z początkiem roku na dużym ekranie pojawia się sporo nowości. Wybór jest na tyle bogaty, że bez problemu każdy znajdzie film na który będzie mógł wybrać się do kina w ten weekend. Mam nadzieję, że i tym znajdziesz coś dla siebie. 

Fernando

Gatunek: Animacja, Familijny, Komedia
Czas trwania: 1 godz. 46 min.



Jak Kubek zobaczył zwiastun tej bajki na jednym z dziecięcych kanałów od razu rozpoczęło się pianie na temat byczka. Nie ma co się dziwić, ten sympatyczny byczek skradnie pewnie nie jedno dziecięce serce.



Gotowi na wszystko: Exterminator

Gatunek: Komedia
Czas trwania: 1 godz. 45 min.


Gdy tylko dowiedziałam się, że na początku roku pojawi się kolejna komedia której głównym bohaterem będzie Paweł Domagała, od razu wiedziałam że muszę zobaczyć ten film. Uwielbiam tego aktora, obydwie części Wkręconych oglądam za każdym razem kiedy pojawią się w telewizji.



Gra o wszystko

Gatunek: Biograficzny, Dramat
Czas trwania: 2 godz. 20 min.



Lubię biografie. Nie koniecznie muszą one przedstawiać wszystkim znane postaci. Ta propozycja mocno mnie zaintrygowała. Historia kobiety która męski świat miała u stóp, to może być ciekawe.



M jak Morderca

Gatunek: Kryminał, Thriller
Czas trwania: 1 godz. 38 min.



Od czasu filmu "Zapach kobiety" lubię oglądam filmy z Alem Pacino. Większość filmów z jego udziałem jest wartych zobaczenia. Mam nadzieję, że i ten mnie nie zawiedzie.



Naznaczony: Ostatni klucz

Gatunek: Horror
Czas trwania: 1 godz. 43 min. 



Już kiedyś pisałam, że horrory omijam wielkim łukiem, a w kinie szczególnie. Jednak być może Ty lubisz ten gatunek filmowy, dlatego nie mogłam go pominąć w zestawieniu tego tygodniowych premier.


Studniówk@

Gatunek: Komedia
Czas trwania: 1 godz. 24 min.


Komedia o nastolatkach, no ja nie wiem, jakoś do mnie nie przemawia coś takiego. Ale jeśli jesteś rodzicem nastolatka to może warto zobaczyć co się dzieje w ich świecie. 



Który film wpadł Ci w oko? Na co najchętniej wybrałabyś się w ten weekend do kina? My chyba zdecydujemy się na "Grę o wszystko" obydwoje lubimy filmy o sferze biznesowej, dlatego wydaje mi się, że będzie to najlepszy wybór.

Etykiety: ,

wtorek, 2 stycznia 2018

Tanecznym krokiem w Nowy Rok


Witam Cię w Nowym Roku. Mam nadzieję, że udało Ci się miło spędzić ostatni wieczór poprzedniego roku. Jak Ci upłynęła ta noc? Spędziłaś ją w domu, czy tak jak my wybrałaś się na bal?


Czytaj więcej

Etykiety: