czwartek, 30 lipca 2015

Wypad rocznicowy z dziadkami


Tyle się u nas ostatnio dzieje, że nie wiem od czego zacząć. Cały zeszły tydzień spędziliśmy z dziadkami nad morzem. Zrobiliśmy sobie wypad rocznicowy w takim samym składzie jak poprzednio, tyle że jeden, najważniejszy obecnie uczestnik już nie jest w brzuszku tak jak rok temu. Pogoda była w kratkę, raz słońce, raz deszcz, na szczęście z przewagą tych słonecznych dni idealnych na spacery, choć i plażowanie zaliczyliśmy. 


Najlepiej wypoczął chyba mały, bo pozostała trójka tj. dziadkowie i ja, ciągle na zmianę pilnowaliśmy, żeby nasz mały urwis czegoś nie nabroił. Kubusia obecnie wszędzie jest pełno, raczkowanie opanował do perfekcji, teraz ciągle chce stawać i ... chodzić. Oczywiście sam nie potrafi, bo przeca jeszcze za mały, ale cwaniak wie że przy pomocy dorosłych już daje sobie radę, dlatego ciągle zaczepia a to dziadka, a to babcie, mnie oczywiście też, wspina się na nas i błagalnym wzrokiem prosi żeby mu pomóc, a jaka jest awantura jak nie chcemy. 


Mimo codziennego aerobiku przy moim synulku, moja waga poszybowała w górę, ale to normalne przy wyjazdach z moimi rodzicami. Kawki, deserki lodowe, gofry, to codzienność. Oprócz tego pyszne obiadki, codziennie w innym miejscu. Aaa i bym zapomniała, ziemniaczki na patyku, mmmm, aż mi ślinka poleciała. Już z tyłu głowy słyszę ten gromki śmiech ... Taka chudzina, a narzeka że przytyła. Od razu wyjaśniam, ja nie narzekam, ja stwierdzam fakty, a są one takie, że mój brzuszek nie jest taki ładniusi, płaski jak kiedyś. Dlatego postanowienie mam takie, po urodzinach biorę się za siebie. Hihi, daję sobie jeszcze 2 tygodnie laby, chrzciny na których będzie mniami jedzonko, potem impreza urodzinowa znając życie razy dwa, bo pewnie romantyczna kolacja z mężulkiem i rodzinne spotkanie, a potem nie ma zmiłuj. 

Etykiety: ,

piątek, 17 lipca 2015

Tak na początek


Zazwyczaj to ja czekam na mojego mężulka z obiadem. Wczoraj byłam odebrać mój nowy telefonik, przez co to Arturo czekał na mnie. I wcale nie z obiadem, a z małą niespodzianką. Ledwo zdążyłam wejść do domku, tatuś przejął synulka i zniknęli za rogiem. Po chwili wrócili, mój mały mężczyzna dzielnie trzymał torebeczkę z prezentem, a duży śliczny bukiecik. Zaskoczyli mnie. Przecież nie miałam żadnego święta.  Chłopaki postanowili spełnić jedno z moich marzeń i zapoczątkowali kolekcjonowanie bransoletki do której wzdychałam od jakiegoś czasu. Ot tak, żeby sprawić mi radość. I udało im się. Srebrna bransoletka ze ślicznym zapięciem w kształcie serduszka od razu wylądowała na moim nadgarstku. Teraz za każdym razem jak na nią spoglądam przypominam sobie jaka ze mnie szczęściara, że mam takich dwóch szalonych facetów.  

Etykiety:

czwartek, 16 lipca 2015

Peter Pan on Ice


Odkąd Kubuś pojawił się na świecie staramy się sprawiać mu przyjemności, zarówno te mniejsze jak i większe. Tym razem padło na coś co możemy wrzucić do puli większych atrakcji. 


W zeszły weekend przeglądając stronkę jednego z portali zakupów grupowych natknęłam się na propozycję biletów na bajkowe widowisko z serii Disney on Ice. Oczy od razu mi się zaświeciły , a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Oczywiście od razu zostało to zauważone przez mojego mężulka, więc czym prędzej pokazałam mu co fajnego znalazłam. Niewiele myśląc zarezerwowaliśmy dla naszej małej rodzinki 3 bilety na przedstawienie "Peter Pan on Ice", które odbędzie się w Azory Arena. Jak to dobrze, że w końcu po kilkudziesięciu latach powstał w Szczecinie obiekt, gdzie mogą być organizowane różne fajne wydarzenia.


Po dokonaniu zakupu na głównej stronie, przeszliśmy na stronę stricte przeznaczoną do rezerwacji biletów. Nie obyło się bez problemów. Rezerwacja konkretnych miejsc zajęła nam trochę czasu, ze względu na wyskakujące błędy. Jednak mimo drobnych perturbacji udało się. 


Wystarczyło tylko wydrukować bilety i ... No właśnie, co dalej. Teraz musimy uzbroić się w cierpliwość, bo czeka nas kilka miesięcy oczekiwania na widowisko na lodzie. Przedstawienie odbędzie się 8 grudnia i  tak naprawdę, będzie to dla Kubusia prezent na mikołaja. 

Etykiety:

środa, 8 lipca 2015

Ochrzcić już czas



Dzień za dniem mija i takim oto sposobem Kubuś jest już z nami ponad osiem miesięcy. Wraz z początkiem lipca przypomnieliśmy sobie, że w wakacje planowaliśmy ochrzcić małego, a tak naprawdę nic nie zrobiliśmy w tym kierunku. Niewiele myśląc postanowiliśmy wybrać się do kościoła, żeby dowiedzieć się jak wygląda sytuacja z terminami tak ważnej dla przyszłego chrześcijanina uroczystości. Ku naszemu zdziwieniu ksiądz zaproponował nam datę za 3 dni, oczywiście poprosiliśmy o inną propozycję, zgodnie stwierdzając że nie ogarniemy się z wszystkim w tak ekspresowym tempie. Po analizie wszystkich możliwości wybraliśmy termin równy miesiąc później i takim sposobem 2 sierpnia Kubuś zostanie ochrzczony.

Jeśli chodzi o wybór rodziców chrzestnych nie mieliśmy żadnych wątpliwości. Tak naprawdę decyzja kto nimi zostanie zapadła już jak byłam w ciąży i rozmawialiśmy o chrzcie małego. Mimo to przyszli rodzice chrzestni dowiedzieli się o naszych planach dopiero dwa dni po wizycie w kościele. Podczas wspólnie spędzanego popołudnia nad jeziorem, razem z Kubulkiem poprosiliśmy naszych przyjaciół czy nie zechcieliby zostać rodzicami chrzestnymi naszego brzdąca. Pytanie wywołało uśmiech na ich twarzach, oczywiście bez wahania zgodzili się, czym sprawili nam wielką radość. Co prawda wiele osób przy wyborze kandydatów na rodziców chrzestnych decyduje się na kogoś z rodziny, często dzieje się tak mimo tego, że widuje się ich raz na ruski rok. My postanowiliśmy nie patrzeć na stereotypy i wybraliśmy osoby na których można polegać i które zawsze interesowały się losem Kubusia. 

Źródło: http://pl.nextdirect.com/pl/
Teraz wpadliśmy w wir przygotowań. Kreacja dla małego zamówiona. Oczywiście nie obyło się bez perturbacji, i moich lamentów że ja nie wyobrażam sobie naszego małego księcia w innej kreacji i musi mieć to ubranko koniec i kropka. Tutaj ogromne buziaki kieruję do Asi, dzięki której wymarzony stój lada dzień dotrze do nas. Już widzę oczami wyobraźni mojego małego modnisia tak elegancko ubranego. Póki co mogę podziwiać zdjęcie kreacji ze strony na której została ona zamówiona.

Źródło: http://tortyani.pl/p-710/Tort-na-chrzest-Swiety-Janka/#!prettyPhoto
Jesteśmy w trakcie wyboru restauracji, w której w małym gronie dziadków i chrzestnych zjemy uroczysty obiad. Przekopałam już mnóstwo stron w poszukiwaniu tortu idealnego, oczywiście udało się, zdjęcie z inspiracją zapisane, teraz tylko wystarczy wybrać się do cukierni, żeby zamówić to cudeńko. 

Na przygotowania zostało niewiele czasu, bo za dwa tygodnie ja, Kubuś i dziadkowie wybieramy się na tygodniowy wypad nad morze. Do tego czasu wszystko musi być zapięte na ostatni guzik. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie, mam nadzieję, że uda się. Co ja piszę. Musi się udać i już. O postępach w działaniach na pewno będę informować jak nie tu, to na instagramie bądź facebook'u

Etykiety: