piątek, 12 czerwca 2015

Ręcznik kąpielowy dla niemowlaka


Codzienna kąpiel to jeden z ulubionych rytuałów synusia z tatusiem. Początkowo, póki Kubulek był malutki kąpaliśmy go w małej wanience przygotowanej z myślą o niemowlakach, wtedy też było to rodzinne wydarzenie, tata trzymał, mama myła. Z czasem jak nasz łobuziak stał się bardziej ruchliwy kąpanie przeniosło się do dużej wanny i wtedy chłopaki zaczęli radzić sobie sami.


Dotychczas podczas mycia nie używaliśmy myjek, ani gąbek. Płyn rozprowadzaliśmy bezpośrednio na dłoń, wydawało nam się to o wiele bardziej higieniczne. Ostatnio mieliśmy okazję przetestowania myjki dołączonej do okrycia kąpielowego "Newborn Baby" firmy Canpol Babies. Wygodna rękawiczka mieści nawet męską dłoń. Jej mięciutka faktura gwarantuje bezpieczne mycie malucha bez obaw o podrażnienie delikatnego naskórka. Wzorki znajdujące się po jednej ze stron myjki budzą zainteresowanie brzdąca. Wydaje mi się, że zwolennicy używania tego typu gadżetów będą z niej zadowoleni. My jednak mimo wszystko pozostajemy przy naszych sprawdzonych metodach mycia.


Pielęgnacja po kąpieli od samego początku to już moja domena. Tatuś owija synusia w ręcznik i taki kokonik ląduje na przewijaku. Ręcznik z kompletu "Newborn Baby" sprawdza się tu bardzo dobrze. Co prawda jego wielkość jest dla nas już nie do końca wystarczająca, ale dla noworodka wymiary 80x80 będą na pewno w sam raz. Chłonność ręcznika jest wprost idealna, wystarczy jedno przetarcie ciała i od razu jest suchutkie. To wszystko za sprawą 90% zawartości bawełny w składzie zarówno okrycia kąpielowego, jak i myjki, dzięki czemu są one niezwykle miękkie i chłonne. W jednym z rogów ręcznika wszyty jest gwieździsty kapturek, który służy do okrycia mokrej główki. Ta część ręcznika nie dość, że jest niezwykle przydatna, bo w mig suszy włoski szkraba, to na dodatek dodaje okryciu kąpielowemu dużo uroku za sprawa nadruku, który w naszym przypadku akurat jest w niebieskie gwiazdki. 

Zarówno po miesięcznym stosowaniu ręcznika z kolekcji "Newborn Baby", jak i 6 miesięcznym wcześniej posiadanego okrycia kąpielowego z kapturkiem firmy Canpol Babies śmiało mogę polecić te produkty do codziennej pielęgnacji malucha. 

Picture by Me

Wpis dzięki współpracy z firmą Canpol Babies

Informacje o innych produktach firmy Canpol Babies znajdziesz klikając na poniższe tematy:


Etykiety:

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Długi weekend z happy endem


Długi weekend już za nami. Pogoda dopisała, więc każdy dzień spędziliśmy poza domem na łonie natury. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy i również te fajne dni odeszły w niepamięć. A że lubimy zakończenia z Happy Endem na zwieńczenie tak udanego weekendu postanowiliśmy wybrać się na lody.


Miejsce które wybraliśmy na kulinarnej mapie Szczecina jest już od jakiegoś czasu, ale jakoś do tej pory było nam do niego nie po drodze. Odwiedziny u rodziców sprzyjają wypadom w takie miejsca, bo w słowniku mojego taty nie ma zwrotu "nie po drodze". Zapakowaliśmy z rodzicami małego do autka i wyruszyliśmy w kierunku lodziarni. Fabryka Lodów jest bardzo urokliwa, każdy znajdzie w niej kącik dla siebie, czy w stylu francuskiej kawiarenki, skandynawskiego loftu, a może trochę industrialnie. My zdecydowaliśmy się usiąść na dworze w promieniach słońca, które akurat padały na drewniane skrzynie odziane drelichowymi poduszkami stojące przy równie oryginalnych stolikach. Ale wróćmy do głównych bohaterów wizyty, czyli lodów, które w tym miejscu zmieniają się jak w kalejdoskopie. Co prawda wyboru dużego nie ma, ale tutaj akurat nie liczy się ilość tylko jakość i smak. Lodziarnia ta słynie z często zmienianych, jednak bardzo oryginalnych w smaku lodów. Przy każdej kolejnej wizycie można poznawać nowe, dotąd nieznane, chociaż zwolennicy tradycji też znajdą tu coś dla siebie. Ja postawiłam na połączenie czegoś nowego z tradycyjnym, takim sposobem w moim kubeczku powstała kompozycja białego kinder bueno, oreo i sorbetu truskawkowego. Ten ostatni wybór był dokonany z myślą o małym, żeby i on mógł liznąć choć trochę próbując nowy dla niego smak, jednak mój chytry plan spalił na panewce, bo moje dziecię całą wizytę w lodziarni przespało, nawet nie wie, że w niej był. Wracając do meritum, lody były wyśmienite, wprost rozpływały się w ustach, smaki wyraziste i co najważniejsze są w 100% naturalne. Już nie mogę doczekać się kolejnej wizyty, na którą zabiorę znanego miłośnika sorbetów, czyli mojego mężulka. Wtedy też postaram się zrobić więcej zdjęć, żeby dokładniej pokazać ten uroczy zakątek.

Po chwili rozpusty, przyszła pora na zgubienie kalorii, które zyskaliśmy dzięki tym cudnym słodkościom. W tym celu wybraliśmy się na spacer na jeszcze spokojne Wały Chrobrego. Dlaczego piszę "jeszcze", bo już za parę dni właśnie tutaj odbędzie się zlot przepięknych żaglowców, na który oczywiście wybieramy się i nie omieszkam o tym napisać. 

Etykiety:

piątek, 5 czerwca 2015

Bańki mydlane w szczecińskim Central Parku


Jasne Błonia to miejsce, które jak tylko robi się ciepło to w weekendy i inne wolne dni pęka w szwach. Właśnie tu szczecinianie lubią spędzać czas, każdy na swój własny sposób. Przechadzając się alejkami można zobaczyć biegaczy, osoby jeżdżące na rowerach, niektórzy relaksują się po prostu leżąc na trawie, a jeszcze inni bawią się w różnego rodzaju gry. Patrząc na to miejsce zawsze  w mojej głowie pojawia się porównanie z nowojorskim Central Parkiem. 


Podczas wczorajszego spaceru natknęliśmy się na gromadkę biegających dzieci. Sprawcą całego zamieszania były bańki mydlane. Dzieciaki biegały wokół Pana puszczającego gigantyczne bańki i próbowały je łapać.


Wodne piłeczki latające wokół nas prezentowały się prześlicznie.


Kubuś pierwszy raz miał okazję zobaczyć taką atrakcję. Początkowo patrzył ze zdziwieniem, po chwili razem z dziadkiem dołączył do innych dzieci i z promiennym uśmiechem na twarzy próbował dotknąć baniek.

Etykiety: