niedziela, 23 listopada 2014

Żółtaczka u maleństwa





W pokoju robi się coraz jaśniej, to dzięki promieniom słońca, które zaczynają wpadać przez okno. Parę z nich pada na twarzyczkę mojego maleństwa i ... pojawia się przerażenie. Co się stało? Dlaczego jego skóra ma inny kolor niż dzień wcześniej? Cóż to takiego i co jest tego przyczyną? Przerażenie, strach w oczach, natłok myśli, wśród nich najważniejsza czy mój synek jest zdrowy. W napięciu czekam na poranny obchód pediatry, od którego usłyszę "to nic strasznego, wiele dzieci tak ma, nie ma powodów do paniki, mamy do czynienia z żółtaczką fizjologiczną". 

Brzmi znajomo? Niby wiele się o tym słyszy, że żółtaczka fizjologiczna często pojawia się u noworodków, ale jak przytrafia się ona naszemu maleństwu, troska i strach często biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Okazuje się, że w wielu przypadkach zupełnie niepotrzebnie, ponieważ gdy w pierwszych dobach życia dziecka jego skóra i gałki oczne będą zażółcone, mamy najczęściej do czynienia z żółtaczką fizjologiczną, która nie jest uznawana za chorobę. Wszystkiemu winna jest bilirubina, której nadmiar w niewykształconej jeszcze odpowiednio wątrobie noworodka, powoduje zmianę koloru jego skóry i błon śluzowych.

W naszym przypadku poziom bilirubiny był na granicy, więc postanowili zostawić nas dłużej w szpitalu, żeby poobserwować jeszcze dobę i sprawdzić, czy jej poziom nie będzie wzrastał. Położne zasugerowały, żebym często karmiła moje maleństwo, dzięki czemu bilirubina będzie wypłukiwana z organizmu. U nas ta metoda poskutkowała. Kubuś sporo jadł i wraz z kolejną zmianą pieluszki, stawał się coraz mniej żółciutki. Obyło się bez dłuższej hospitalizacji i konieczności stosowania  fototerapii, czyli naświetlania maleństwa w inkubatorze wyposażonym w lampy o niebieskim albo białym świetle. Metoda ta również obniża poziom bilirubiny i w niektórych szpitalach stosowana jest od razu po stwierdzeniu żółtaczki fizjologicznej u noworodka, ale jak widać na naszym przypadku nie we wszystkich.

Nasza "przygoda" z żółtaczką nie trwała zbyt długo, uporaliśmy się z nią w tydzień. Kubuś odzyskał wigor i energię, których brakowało mu podczas "choroby". Teraz wiem, że wszystkie mamy, które martwią się ospałością, brakiem apetytu i co najważniejsze zażółceniem nowo narodzonych dzieciaczków mogę pocieszyć, że jest to normalne i przejściowe. 

Etykiety:

piątek, 21 listopada 2014

Igrzyska Śmierci: Kosogłos cz. 1

źródło: http://www.filmweb.pl/
W końcu nadszedł ten dzień, kiedy wielbiciele trylogii wymyślonej i przelanej na papier przez Suzanne Collins mogą pomknąć do kin, aby wreszcie obejrzeć filmową wersję ostatniej już części Igrzysk Śmierci. Oczywiście producenci nie mogli oprzeć się chęci napełnienia swoich kieszeni tak mocno jak się da i powtórzyli trik zastosowany już w przypadku takich adaptacji książkowych jak Saga Zmierz czy Harry Potter. Niestety taki zabieg najczęściej wiąże się z niepotrzebnym rozciąganiem historii, przez co staje się ona nudna i rozczarowująca, ciekawa jestem jak będzie w przypadku "Kosogłosa". Mimo, że jest to ekranizacja książki z gatunku młodzieżowych, miałam okazję przeczytać całą trylogię i mam nadzieję, że uda mi się obejrzeć ją również na dużym ekranie. Mam taki chytry plan zorganizować pierwszy wypad bez mojego maleństwa na chwilę relaksu, zobaczymy czy wypali. Póki co pozostają mi dwa zwiastuny, które zostały przygotowane na polski rynek.


Pierwszy zwiastun

źródło: www.youtube.pl

Drugi zwiastun

                                                                             źródło: www.youtube.pl

Etykiety:

czwartek, 20 listopada 2014

Świat wg ...



Są w życiu takie chwile kiedy świat się zmienia jak w kalejdoskopie. Do najważniejszych z nich na pewno należą narodziny dziecka. Pojawienie się nowej istoty wywołuje szereg skrajnych emocji od euforii po strach, od śmiechu po łzy. Właśnie taki zwrot o 180 stopni mam okazję przeżywać. 4 tygodnie temu urodziłam moje największe szczęście, cudownego chłopczyka. Jakub, takie właśnie imię nadaliśmy naszemu synkowi, w dniu narodzin ważył 3320 g i mierzył 54 cm. To właśnie on zaprząta teraz prawie każdą moją myśl. Jego mały świat stał się jednocześnie moim światem, dzięki czemu też tu, w moim wirtualnym zakątku szykują się diametralne zmiany. Przez naszą nierozłączność tematy, które będę aktualnie poruszała bardzo często będą dotyczyć życia młodej mamy. Nie zamierzam jednak zmieniać bloga, w taki poświęcony jedynie tematyce dziecka, bo mimo całej mojej miłości do tego małego szkraba nie daje się zwariować i uważam, że nie przeszkodzi mi on w byciu sobą. Będę matką mojego kochanego synusia, który mnie teraz bardzo potrzebuje, ale także nadal będę myślała o sobie, swoich potrzebach, pasjach, marzeniach i drobnych przyjemnościach, dlatego też blog będzie kompilacją wielu tematów, co oznacza że stanie się blogiem lifestylowym z domieszką parentingowego. 

Etykiety: