Niemowlę w podróży za granicę


Źródło: msz.gov.pl

Kolejny weekend za nami. Zleciał nie wiadomo kiedy. Tym razem częściowo spędziliśmy go poza granicami kraju. Bliska lokalizacja względem Niemiec sprawia, że czasem wybieramy się do "sąsiadów" na zakupy. Głównie kupujemy chemię i kosmetyki, które często są dużo lepsze, a niejednokrotnie i tańsze, niż w naszych sklepach. Tym razem obkupiliśmy również naszego szkraba w słoiczki z pysznościami oraz w kaszki. Co prawda cenowo wypadały porównywalnie, ale starałam się wyszukać takie posiłki, których nie spotkałam na półkach w polskich marketach. Zakupy należały do tych szybkich, ponieważ nie było z nami Kubulka, a to wszystko przez to, że do tej pory nie załatwiłam dokumentu tożsamości dla mojego brzdąca. Zabieram się za to jak przysłowiowa sójka za morze. 

Żeby dziecko mogło wyruszyć za granicę naszego kraju potrzebuje dowodu osobistego albo paszportu. W obydwu przypadkach do wyrobienia dokumentu potrzebujemy aktualnego zdjęcia. Wraz ze zmianą szaty graficznej dowodów osobistych, które weszły do użytku od 01 marca 2015 fotografia zarówno do dowodu osobistego jak i do paszportu jest taka sama i  wykonuje się ją wg następujących wytycznych:
  • powinna być  kolorowa o wymiarach 3,50 cm × 4,50 cm,
  • musi być wykonana na jednolitym jasnym tle, mająca dobrą ostrość,
  • musi obejmować wizerunek od wierzchołka głowy do górnej części barków, tak aby twarz obejmowała 70-80%   fotografii, pokazująca wyraźnie oczy, zwłaszcza źrenice, i przedstawiająca osobę w pozycji frontalnej,
  • bez nakrycia głowy i okularów z ciemnymi szkłami, patrzącą na wprost z otwartymi oczami nie przesłoniętymi włosami,
  • naturalny wyraz twarzy i zamknięte usta.
Jak już mamy zdjęcie naszej latorośli czas na decyzję na który dokument się zdecydujemy. Najistotniejszą kwestią jest to, jak daleko w Świat chcemy powędrować. Gdy planujemy krótkie podróże w strefie Schengen wystarczy wyrobić dowód osobisty, przy okazji nie ponosząc z tego tytułu żadnych wydatków, ze względu na to, że wyrobienie tego dokumentu jest bezpłatne. Jeżeli nogi poniosą nas nieco dalej, musimy zdecydować się na paszport, którego wyrobienie wiąże się z kosztem 30,00 złotych. Obydwa dokumenty tracą swoją ważność po pięciu latach.

Sprawy związane z dowodem osobistym zrealizujemy w Urzędzie Miejskim. Wystarczy pojawienie się tylko jednego rodzica. Aby ubiegać się o pierwszy dowód osobisty potrzebujemy:
  • wniosek o wydanie dowodu osobistego,
  • jedną aktualną kolorową fotografie o wymiarach 3,50 cm × 4,50 cm, pozycja frontalna.
Rodzice, którzy zdecydują się na paszport dla swojego dziecka muszą najpierw uiścić opłatę na konto podane na stronie urzędu wojewódzkiego do którego należą, a następnie potwierdzenie wykonanego przelewu dołączyć do pozostałych dokumentów. W celu dopełnienia formalności należy pomaszerować do Urzędu Wojewódzkiego. W przypadku paszportów należy postępować podobnie jak w przypadku dowodu osobistego, tzn. wymagane dokumenty to:
  • wniosek paszportowy,
  • jedna aktualna kolorowa fotografia o wymiarach 3,50 cm × 4,50 cm, pozycja frontalna,
  • odpis skrócony polskiego aktu urodzenia.
Co ważne w urzędzie muszą stawić się obydwoje rodzice, chyba że posiadają dokument poświadczony notarialnie upoważniający jednego z rodziców do samodzielnego zajęcia się tą sprawą.

Do obydwu urzędów możemy iść bez naszych pociech. Ich obecność nie jest wymagana w przypadku złożenia dokumentów. Tak samo zresztą jak w przypadku odbioru dokumentu tożsamości, którego może dokonać tylko jeden rodzic, nawet w przypadku paszportu.

Po dopełnieniu wszelkich formalności musimy uzbroić się w cierpliwość, gdyż w obydwu przypadkach czeka nas miesiąc oczekiwania na wyrobienie dokumentu.

Voile, ot tyle zachodu, a ile radości daje możliwość zagranicznych wojaży całą rodzinką.

My póki co zdecydowaliśmy się na wyrobienie dowodu osobistego dla Kubusia. Mój kochany mężuś trochę się wycwanił, gdy usłyszał że w przypadku załatwiania spraw formalnych związanych z wyrobieniem dowodu wystarczy obecność tylko jednego rodzica, a że ja siedzę w domu to przecież mogę bez problemu wziąć małego pod pachę i się tym na spokojnie zająć. Na jutro planuję wycieczkę do fotografa, a pojutrze po odbiorze zdjęć wizytę w Urzędzie Miejskim.

A Wy jakiego wyboru dokonacie?


Materiały źródłowe:
  1. informacje odnośnie dowodu osobistego - http://www.eurzad.szczecin.pl/chapter_51049.asp
  2. informacje odnośnie paszportu - http://www.szczecin.uw.gov.pl/?type=article&action=view&id=115



Okularki przeciwsłoneczne dla niemowląt



Wiosna na dobre się rozkręca. Słońce coraz częściej wysyła do nas promienne uśmiechy. Po decyzji dotyczącej kremu ochronnego, czas na kolejny niemniej istotny wybór. Dbając o swój największy skarb, warto poświęcić trochę uwagi jego oczkom. My zważywszy na problemy ze wzrokiem Kubusia jesteśmy przewrażliwieni na tym punkcie. Choć z drugiej strony pewnie nawet jakby nasz mały szkrab miał zdrowe oczka, tak czy siak byłaby dla nas ważna ochrona jego oczu przed zdradliwymi promieniami słonecznymi. A jak dbać, oczywiście kupując okulary przeciwsłoneczne. Wybierając te idealne dla naszego modnisia postanowiłam skupić się na takich, w których producenci zadbali o ochronę UV. Może nie są one tak urokliwe, jak te które często można znaleźć na straganach chociażby w kurortach turystycznych, ale w tym przypadku ochrona jest priorytetem. 

W internecie udało nam się znaleźć kilka firm z ofertą przygotowaną z myślą o niemowlakach. Ich propozycje znajdziecie poniżej. My już zdecydowaliśmy się na jeden z poniższych modeli. Dotarł do nas 2 dni temu. Na pewno wkrótce napiszemy o naszych spostrzeżeniach. 

Blogosfera Canpol Babies - zostałam testerką 8 edycji



Wczoraj tuż po dwunastej w moim telefonie komórkowym wybrzmiał charakterystyczny dźwięk. Oho, dostałam maila. Czym prędzej zajrzałam na pocztę, żeby sprawdzić cóż to za wiadomość dostałam. Jak tylko przeczytałam temat maila "Program Blogosfera - zostałaś testerką" od razu pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Super, udało nam się zakwalifikować do ósmej edycji testów. Zaledwie miesiąc temu dołączyliśmy do grona Blogosfery Canpol Babies, po raz pierwszy zgłosiliśmy swoją chęć udziału w testowaniu, a tu proszę taka miła niespodzianka. Na wstępie maila pogratulowano mi tego, że znalazłam się w gronie blogerek, które będą testować produkty z serii "Newborn baby" firmy Canpol Babies i poinformowano mnie, że mam oczekiwać na przesyłkę. W dalszej części mail znajdowały się niezbędne informacje dotyczące współpracy. Byłam bardzo ciekawa kiedy dotrze do mnie paczuszka, jednak nie spodziewałam się tak szybkiego przebiegu sprawy. Dobę po otrzymaniu wiadomości dzwoni domofon, podnoszę słuchawkę, a z niej dobiega sympatyczny głos kuriera. Hmm, czy to możliwe, że już dotarła Canpolowa przesyłka? Tak!!! Mały zgrabny pakunek w idealnym stanie trafił w moje ręce. Rozpromieniona rozpakowałam go, żeby sprawdzić zawartość, nie zapominając oczywiście o relacji fotograficznej. W środku znajdował się śliczny niebiesko-biały zestaw dla Kubusia. Teraz czeka nas miesiąc testów, w ciągu którego na moim blogu znajdziecie recenzje 3 produktów składających się na cały zestaw.


Operacja zaćmy wrodzonej odwołana


Godzina 08:00 zwarci i gotowi stawiliśmy się w szpitalu, żeby przyjęli nas na oddział okulistyki dziecięcej. Początkowo czekała nas papierologia składają się z 3 etapów, po której trafiliśmy na salę. Spokojnie rozpakowaliśmy swoje torby. W między czasie Kubuś zdążył zgłodnieć, więc zabrałam się za przygotowanie przepysznej malinowej kaszki. W trakcie przyrządzania posiłku dla mojego małego żarłoczka przyszła lekarka zabrać nas na badania. Stwierdziła, że spokojnie mamy zjeść i przyjść po nią później do gabinetu lekarskiego, tak też uczyniliśmy. W końcu trafiliśmy do gabinetu zabiegowego. Okulistka przeprowadziła szereg badań podczas których zauważyła, że mały wodzi wzrokiem i reaguje na światło. Żeby sprawdzić dokładniej jak mój synek widzi postanowiła zasłonić mu zdrowe oczko. Mimo centralnej zaćmy nasz brzdąc widzi. Normalnie bawi się, łapie podawane mu przedmioty nie mijając ich rękoma, wodzi wzrokiem za zabawkami, którymi się porusza przed jego oczkami. Lekarka postanowiła skonsultować to z innymi lekarkami z oddziału. Wszystkie stwierdziły to samo. Przed podjęciem ostatecznej decyzji postanowiły skonsultować to z profesorem, kierownikiem kliniki okulistyki. Po usłyszeniu opisu sytuacji i przeprowadzeniu badania zgodził się z diagnozą postanowią przez wszystkie lekarki oddziału okulistyki dziecięcej i podjęli decyzję o odsunięciu w czasie operacji. Mały ma być pod stałą kontrolą i w razie pogarszania się sytuacji wykonają zabieg. Od dzisiaj mamy zasłaniać zdrowe oczko na 3 godziny dziennie w ramach rehabilitacji. Kubusiowi udało się uciec przed skalpelem. Zobaczymy na jak długo. Może uda się dotrwać do czasu kiedy będzie można wszczepić już soczewkę wewnętrzną i ominą nas codzienne zmagania z zewnętrzną twardą soczewką kontaktową. Po cichu zaczęliśmy na to liczyć, a jak będzie czas pokaże. 

Zaćma wrodzona


Wielkimi krokami zbliża się ważny, a wręcz przełomowy dzień w życiu naszej rodzinki. Nie pisaliśmy o tym wcześniej, bo musieliśmy to przetrawić, oswoić się z myślą jak będzie wyglądała nasza przyszłość zarówno ta bliższa, jak i dalsza. Wszystko zaczęło się jakieś 3 miesiące temu. Kubuś wyszedł ze szpitala po operacji na zwężenie odźwiernika. Szczęśliwi, że nasze zmagania z tym problemem dobiegły końca, z optymizmem patrzyliśmy w przyszłość. Po niespełna trzech tygodniach wybrałam się z małym na profilaktyczną wizytę do okulisty. Nie zauważyliśmy u naszego szkraba nic niepokojącego, w związku z czym szłam do przychodni spokojna o pozytywną diagnozę. Jak się okazało w trakcie wizyty moje oczekiwania były chyba wygórowane. Gdy usłyszałam diagnozę w pierwszej chwili przyjęłam ją ze stoickim spokojem, tym bardziej że lekarka, która ją postawiła postanowiła nie wdawać się w tłumaczenia tylko wysłała mnie na szczegółowe badania do wyspecjalizowanej poradni w której mieli mi wszystko wyjaśnić. Wróciłam do domu, zasiadłam przed komputerem i zaczęłam poszukiwania informacji. Jak się okazało w internecie wcale nie tak łatwo znaleźć praktyczne informacje związane z wadą wzroku naszego brzdąca, jednak to co udało mi się znaleźć wystarczyło, żebym się załamała. To jakieś fatum. Okazuje się, że poprzednie problemy to błahostka w porównaniu z tym co teraz nas czeka. Okulistka zdiagnozowała u Kubusia zaćmę wrodzoną. To właśnie ona będzie nam teraz towarzyszyć każdego dnia. Znikoma ilość informacji praktycznych, które udało nam się znaleźć na temat tego schorzenia zmotywowały nas do stworzenia nowego działu na blogu. Zamierzamy w nim opisywać całą zdobywaną wiedzę na poszczególnych etapach zmagań z zaćmą. Rodzinki o podobnych problemach zachęcamy do śledzenia zakładki "Zaćmienie" i dzielenia się z nami swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami związanych z zaćmą wrodzoną u swoich pociech.