Zazwyczaj to ja czekam na mojego mężulka z obiadem. Wczoraj byłam odebrać mój nowy telefonik, przez co to Arturo czekał na mnie. I wcale nie z obiadem, a z małą niespodzianką. Ledwo zdążyłam wejść do domku, tatuś przejął synulka i zniknęli za rogiem. Po chwili wrócili, mój mały mężczyzna dzielnie trzymał torebeczkę z prezentem, a duży śliczny bukiecik. Zaskoczyli mnie. Przecież nie miałam żadnego święta. Chłopaki postanowili spełnić jedno z moich marzeń i zapoczątkowali kolekcjonowanie bransoletki do której wzdychałam od jakiegoś czasu. Ot tak, żeby sprawić mi radość. I udało im się. Srebrna bransoletka ze ślicznym zapięciem w kształcie serduszka od razu wylądowała na moim nadgarstku. Teraz za każdym razem jak na nią spoglądam przypominam sobie jaka ze mnie szczęściara, że mam takich dwóch szalonych facetów.

Słodziaki! Fajnie mieć koło siebie takich mężczyzn :)
OdpowiedzUsuńFajnie to mało powiedziane ;)
UsuńSuper prezent. Miło jest być zaskakiwanym w pozytywny sposób :)
OdpowiedzUsuńBuziaki,
OTIANNA.PL
I to bardzo :)
Usuń